O hamulcach w starym Audi i „gangu motoanalnym”

przez | 28 lutego, 2020

{Tekst zawiera skróty myślowe. Nie popiera ani nie neguje żadnej ideologii ani stylu życia. Użyte w nim słowa mają podkreślić skalę problemu a porównania mają charakter satyryczny}

Na polskich drogach codziennie dochodzi do wielu stłuczek. W części z nich dochodzi pomiędzy 20-letnimi Audi a kilkuletnim samochodem innej, najczęściej luksusowej, marki. Czy Audi spowodowało te stłuczki? Nie, najczęściej sprawcą jest kierowca drugiego pojazdu, który nie zachował odległości od poprzedzającego go pojazdu. Czy nowoczesne pojazdy tak słabo hamują? Nie, to raczej Audi staje jak wryte w asfalt tuż po wyprzedzeniu sprawcy wypadku. Tak, to było wymuszenie – celowe działanie mające na celu naprawę grata z polisy sprawcy.

Takich przypadków na naszych drogach jest nawet kilkanaście w ciągu dnia (a może i więcej?). Ktoś nas wyprzedza po czym bez przyczyny hamuje i sprawia, że zostaje analnie zgwałcony przez inny pojazd. Następuje cała „szopka” ze spisywaniem papierków, ale policji nie wzywamy bo i po co ją wzywać? Tym optymistycznym akcentem sprawca ma większe OC a poszkodowany (często „Miras-handlarz”) cieszy się z oryginalnych części w swoim szrocie, który na pewno sprzeda jako bezwypadkowy cud techniki. Czasem niestety sprawca wywinie się organom sprawiedliwości.

„Strzeż się hamującego Audi …”

Źródło: Interia Moto

Wszystko to dzięki nagrywaniu jazdy. Kamera to cudowne urządzenie. Pozwala nam uchwycić piękno świata, zrobić domowe porno i nagrać cwaniaka, który jest motoryzacyjnym zboczeńcem – trudno inaczej nazwać kogoś, kto chciałby mieć cały samochód w swojej … (sami wiecie w czym). Dzięki niej ubezpieczyciel i nasza „policia stradale” ma pełny obraz sytuacji. Takie drogowe „car porn” drogo kosztuje właściciela starego Audi – mandat, grzywnę a czasem nawet zwrot kosztów leczenia. Niestety proceder nadal kwitnie a wraz z nim zakwitają kolejne kwiatki.

Ceny polis rosną nie tylko z powodu inflacji. Kupujemy coraz droższe i bardziej skomplikowane technicznie pojazdy. Młodych kierowców mamy coraz więcej. Przejeżdżamy większe odległości. To wszystko powoduje, że ryzyko wypadków jest większe. Niestety cwaniacy z „ruchu motoanalnego” nadal są aktywni w swojej pasywności i dokładają swoje do wzrostu cen polis. Nawet doświadczony policjant czy rzeczoznawca często przyznają rację tym cwaniakom. Nie bawią się w dochodzenie, ale od razu wskazują sprawcę. To nie jest normalne.

Gorszy scenariusz, gdy w ten sposób zostaje uszkodzony cenny zabytek, do którego części nie są dostępne. Pomimo solidnych konstrukcji, stare pojazdy trudniej odtworzyć – części mechanicznych nikt nie produkuje a blacharskie to wyzwanie dla drogiego specjalisty od klepania blach. Winny kolizji w większości przypadków musi naprawić pojazd na własny koszt, tymczasem luksusowy szrot wystawiony na sprzedaż jako bezwypadkowy ma „dużo nowych części”. To również nie jest normalne. Na szczęście istnieje jeszcze nadzieja na normalność.

„Gang motoanalny” zapomina, że przepis o uznaniu sprawcy najechania na tył nie zawsze znajduje uzasadnienie. To wyprzedzający musi upewnić się czy może rozpocząć manewr a nie jadący przed nim. Bezzasadne hamowanie awaryjne również podlega karze. Jazda starym Audi nie – wśród ich właścicieli są również całkiem rozsądni kierowcy. Tak samo jak wśród właścicieli BMW i innych marek, których właściciele uważani są za stanowiący zagrożenie w ruchu drogowym. Dobrze przeczytaliście – istnieją tacy, ale o nich raczej nikt nie wspomni (może to i dobrze?).

„Gang motoanalny” co roku prowadzi rekrutację. Zgłaszają się do nich nowi adepci sztuki. Sam kilka razy słyszałem głupotę – „Po co hamowałeś? On mógł w Ciebie przywalić. Dostałbyś odszkodowanie.”. Głupie to i zbyt niebezpieczne. Gdyby stare Audi zahamowało ostro przed Kamazem czy nawet Mercedesem G to pewnie jego naprawa już przestała być opłacalna. Ze zgwałconego członka gangu motoanalnego również niewiele zostałoby do zbierania i nawet doktor Brennan nie zdołałaby ustalić kim on był. Czy to ich odstrasza?

Chiński pieszy członek gangu motoanalnego

Źródło: Demotywatory

Nic a nic. Jedynie kamera i natychmiastowe wezwanie policji działają na nich odstraszająco. Niestety nie każdy ma ten sprzęt a powinien. To koszt 100 zł – nie musi mieć żadnych „wodotrysków”. Wystarczy proste urządzenie, które nie zawiedzie podczas pracy. To znacznie mniej niż wzrost polisy o nawet 1/3 na okres 2 lat – nawet o tyle wzrasta wycena po likwidacji szkody. W każdym przypadku to więcej niż koszt urządzenia. Warto? Pewnie, że warto. Warto również umieścić ten film na kanałach Youtube, np. „Polskie Drogi”.

Dlaczego o tym piszę? Sam w ostatnim roku miałem kilka podobnych przypadków, gdzie kierowca niemieckiego rzęcha hamował przede mną bez powodu. Niestety, japońskie hamulce są skuteczne a refleks starego 36-letniego „piernika” jest jeszcze całkiem niezły. Tym samym pozbawiłem potencjalnego poszkodowanego przyjemności. Ostatnio nawet kupiłem kamerkę, którą włączam podczas jazdy po mieście. Tak, można nakręcić tym domowe porno, ale lepiej sprawdzi się jako dowód gwałtu na moim portfelu.