Motoryzacja dla wszystkich

przez | 8 grudnia, 2024

{Z obserwacji piszącego te słowa wynika, że przez dwie ostatnie dekady w jego miejscu zamieszkania liczba pojazdów podwoiła się lub nawet potroiła. To skłoniło go do poszukiwania odpowiedzi na pytanie: czy rzeczywiście potrzebnych nam jest aż tyle pojazdów?}

Obecnie niemal w każdym polskim gospodarstwie domowym jest … Passat B5 1.9 TDI. Lepiej usytuowani mogą pozwolić sobie na Audi A4. Najczęściej w gospodarstwie jest jeden taki „prestiżowy wóz”. Obok nich często parkują: zagazowany VW Polo, Seaty Ibiza czy porównywalnej wielkości pojazdy francuskie lub włoskie. Coraz częstszym widokiem jest obecność przynajmniej 3-4 pojazdów pod jednym adresem. Po co? To dobre pytanie, na które należy odpowiedzieć. To problem z gatunku filozofii i socjologii.

W latach 90-tych jeden samochód – najczęściej Polonez służył do dojazdów do pracy, na wakacyjne wyprawy lub codzienne odwożenie dzieci do szkoły. Dziś ten trend się zmienia. Statystyczna rodzina potrzebuje dużego MPV lub SUV-a oraz przynajmniej jednego pojazdu o niskich kosztach użytkowania. Ten ostatni służy do dojazdów do pracy, pierwszy to rodzinny autobus na niedzielny obiad do teściowej oraz tzw. „rydwan prestiżu” – narzędzie do pokazywania wyższości nad sąsiadami, którzy nie mogą w stanie pozwolić sobie na taki zakup.

W tym przypadku średnia wieku tego „duetu” zwykle jest na przyzwoitym poziomie choć zawyżana jest przez mniejszy samochód, którego wartość porównuje się z ceną … dobrego roweru. Co dzieje się gdy w gospodarstwie domowym są cztery pojazdy? Średnia wieku systematycznie rośnie co odbija się na ich stanie technicznym. Im starszy tym większe wydatki i większe ryzyko awarii. Im jest ich więcej tym większe ryzyko wypadków. Im większe ryzyko wypadków tym większe składki ubezpieczeń. Im większe składki tym powinno być ich coraz mniej, a nie jest.

Dlaczego zatem każdy chce mieć swój samochód, nawet pomimo coraz większych kosztów jego używania? Tak, to prawda, że lubimy niezależność i cenimy sobie wygodę. Jest jeszcze jeden argument – brak dostępu do komunikacji zbiorowej. Brak opłacalności kursowania autobusów odbił się na wizerunku wielu miejscowości. Fakt – ludzie z upływem lat stali bardziej zamożni, ale większość ich decyzji o zakupie pojazdu nie była dziełem przypadku. Po prostu nie byli w stanie wydostać się ze swojego miejsca zamieszkania w inny sposób.

W sam raz do pracy?

Źródło: olx

Dlatego właśnie kupili 20-letnie Polo, Punto czy Ibizę wyposażoną w „podtlenek”. Ich stan techniczny nie jest najlepszy, ale kupujący dba o układy, które decydują o jego bezpieczeństwie (najczęściej hamulcowy i kierowniczy). Właściciel przejeżdża nim codziennie około 50 km rozwijając przy tym rozsądne prędkości (zwykle nie przekracza 80 km/h). Takich pojazdów często jest tyle, ile dorosłych członków rodziny. Dzięki temu każdy jest niezależny, choć przez to wydatki na pojazdy są ważnym składnikiem domowego budżetu.

Taki pojazd zwykle użytkuje jedna osoba co oznacza, że w przypadku pracy w mieście zwiększa się problem z ilością miejsc parkingowych. Miasto jest zakorkowane nie przez ruch lokalny, ale przez przyjezdnych. Tymczasem światełkiem tunelu jest zarówno nadciągający pociąg jak i autobus. W najbliższych latach rząd ma podjąć próbę przywrócenia wielu nierentownych tras i ożywić umierający transport zbiorowy. Pomimo obietnic, nadal dużą część wydatków na komunikację zbiorową mają ponosić samorządy, z czym wielu wójtów lub burmistrzów się nie zgadza.

Idea jest jak najbardziej słuszna. Mniejszy ruch to mniej wypadków. To mniejsze koszty ubezpieczeń i mniej kierowców z przypadku na drodze. Tak, nie każdy powinien prowadzić pojazd silnikowy. O ile motorower czy wszelkiego rodzaju elektryczne jeździła nie są dużym zagrożeniem dla ruchu o tyle wielki SUV prowadzony przez kogoś, nie radzi sobie z jazdą stanowi wielkie zagrożenie. Od nowego pomysłu rządowego oczekuje się również ograniczenia liczby wypadków i mniejszych kosztów leczenia. „Historia…” to popiera.

Czy rzeczywiście potrzebujemy tyle pojazdów? TAK, choć nie muszą to być samochody. Dla osób, które nie jeżdżą z pasażerami jest wiele alternatyw, choć ich wygoda zależy od długości dojazdu i warunków atmosferycznych. Łatwiej jest z miejscowymi – mają do dyspozycji rowery i elektryczne wynalazki, których godzinny wynajem kosztuje kilka złotych. Dla osób, które pokonują kilkadziesiąt kilometrów w zasadzie nie ma alternatywy. Trudno dostosować rozkład komunikacji zbiorowej do potrzeb każdego pracownika, stąd nowa oferta nie jest dla wszystkich.

Polo SDI – „Święty Graal” wśród pojazdów do pracy

Źródło: pinterest

Alternatywą dla busów jest … TDI lub „Święty Graal” czyli SDI. O kilkunastoletni egzemplarz w dobrym stanie jest niezwykle trudno. Większość z nich to „rydwany prestiżu”, wokół których roztaczano mit bezawaryjności. Kupione od „Mirasa” psują się, gdyż ich przeszłość nie jest znana. Na szczęście ich naprawa jest prosta i tania a drobne usterki nie wpływają na bezpieczeństwo jazdy. To właśnie sprawia, że są tak popularne. Można na nie liczyć o każdej porze czego nie zapewni Wam Laguna II, która „przeżyła” niejedną powódź.

Dlaczego na wsi nie kupuje się tanich nowych modeli? Tu efekt prestiżu miesza się z mentalnością przeciętnego mieszkańca – nie będzie jeździł Dacią, bo zwyczajnie jej nie ufa. Za te same pieniądze kupi VW Passata lub nawet CC i być może nie będą to pieniądze wyrzucone w błoto. „Być może” bo podejmuje ryzyko, ale w ten sposób wysyła komunikat o treści „wiem co dobre” i choć nie ma racji to jego zdanie jest ostateczne. Czy dla osoby, która nie chce lub nie może być „na bieżąco” z motoryzacją jest miejsce w nowoczesnym społeczeństwie?

Jest, przecież motoryzacja jest dla wszystkich. Dla rolnika, który swoim Passatem przewozi worki z paszą musi być miejsce na drodze. Polo SDI być może wkrótce dostanie zakaz wjazdu do centrum miasta, ale dopóki go nie ma musi być dla niego wolne miejsce na parkingu. Motoryzacja nie wyklucza – nawet gdy masz Matiza lub Tico i mieszkasz w Pcimiu Dolnym też jesteś kierowcą i masz takie same prawa jak właściciel Bentleya. Pamiętajcie o tym.