{Tekst może zawierać terminy i zwroty nieodpowiednie dla dzieci oraz osób, które światopogląd zbudowały oglądając przekazy zmontowane na kremlu.}
Na początku będzie wyliczanka:
W latach 60-tych Fiat rozpoczął współpracę z zsrr. rosja nie miała wtedy żadnego małego nowoczesnego samochodu. Miała rakiety, bomby, broń atomową i pijanych wojskowych.
W latach 90-tych General Motors rozpoczął współpracę z zsrr. rosja nie miała wtedy żadnego małego nowoczesnego samochodu. Miała rakiety, bomby, broń atomową i pijanych wojskowych.
Na początku XXI wieku Kia i Hyundai rozpoczęły współpracę z zsrr. rosja nie miała wtedy żadnego małego nowoczesnego samochodu. Miała rakiety, bomby, broń atomową i pijanych wojskowych.
Kilka lat po Koreańczykach Mercedes, BMW, Volvo i kilka innych marek miały fabryki lub montownie w zsrr. rosja nie miała wtedy żadnego małego nowoczesnego samochodu. Miała rakiety, bomby, broń atomową i pijanych wojskowych.
No dobra – była Łada Kalina, ale technologicznie była pojazdem „Made in Kraje Trzeciego Świata”. Niby jak Opel Corsa, ale jakość była jeszcze gorsza. „110-tka”? To Samara w innym opakowaniu. Nie była mała, ale była „technicznym antykiem” opakowanym w aerodynamiczną karoserię. To jednak nie jest ważne. Ważniejsza jest odpowiedź na poniższe pytanie.
A teraz zapytacie skąd taki początek i w jakim celu?
Interesy, wielki rynek, dużo klientów, tania siła robocza – wiele powodów aby za garść podatków, które ukradnie lub przeznaczy na wygodne życie „hunta putlera”. Zwykły Rosjanin, który jest człowiekiem takim jak My, chce żyć w spokoju i w dostatku, ale jego praca nie pozwala na godne życie. Zarabia mało, niewielu z nich stać na „coś” więcej niż Ładę. To głównie urzędnicy mogą pozwolić sobie na samochody zachodnich marek. Oni też za każde „pomyślne dla kogoś” decyzje również dostają okolicznościowe „premie”. Na Kię lub Hyundaia ich stać. Czasem nawet na nową „Trójkę” lub klasę C.
Tymczasem poczciwy Rosjanin pracujący np. przy produkcji w fabryce metodami garażowymi naprawia swoją 20-letnią Samarę lub „110-tkę”. Trochę to smutne. Z perspektywy rozwoju motoryzacji – niebezpieczne. Niestety, nie ma wyjścia. Nie będzie go stać na „luksusy”. Tymczasem córka oligarchy, który nakradł i sprzedał dobra krajowe co roku może mieć nowego Bentleya. Pochwała komunizmu? Socjalizmu? Nie, to pokazuje jedynie dwa światy i uprzywilejowanie złodziejskich elit rosyjskich. To oni kupują europejskie dobra luksusowe i później zaśmiecają Instagram tysiącami zdjęć przedstawiających swoje bogactwo.
Tak, po prostu nie pasuje, ale musimy …
Swoje? Nie cudze, ale przejęte podstępem z majątku poradzieckie spółki kupionej za kopiejki. Wtedy były jeszcze coś warte. Od dziś są mniej warte niż papier, na którym zostały wydrukowane. To oznacza, że inflacja zje oszczędności, pełne sklepowe półki będą podziwiane jak eksponaty w galeriach sztuki. Za kilka dni może to oznaczać biedę z nędzą dla zwykłych obywateli, ale nie dla córki oligarchy, która ma w torebce dolary lub euro. Transakcja kartą może być odrzucona. To dla niej „wiocha” gorsza od fake newsa o tym, że Romowie ukradli czołg ruskim bandytom. Nie wiemy, czy to fake, ale działa na wyobraźnię odbiorcy.
Wojna to świetny interes. Wartość życia ludzkiego? Stalin określał to dwiema kategoriami – tragedii dla jednostki, statystyki dla mas. Co mają do tego firmy motoryzacyjne? Za 5 marek za ratę na VW sfinansowano wojnę. Dziś pieniądze światowych koncernów sponsorują reżim gościa z wielkim nosem i krótkim chu…(wiecie czym), który ma ambicje bycia carem. Problem w tym, że na wojnach „za cara” nie strzelano rakietami w przedszkola pełne 7-letnich nazistów. Nie było propagandy a działania wojenne prowadzili wyłącznie żołnierze zaopatrzeni w nie tylko w broń, ale zestaw wartości czyniących ich ludźmi a nie zwierzętami.
Czy biznes takie wartości uznaje? Niestety nie. Czasem próbuje wyznawać, ale ostatecznie stan konta w banku wygrywa. Tak było podczas II Wojny Światowej, gdzie jedna firma sprzedawała każdej ze stron konfliktu. Tymczasem w ostatnich dnia wobec zagrożenia nastąpiło zjednoczenie europejskich firm wielu sektorów, w tym również motoryzacyjnych. Volvo, Citroen, Land Rover i kilku innych wstrzymuje sprzedaż na rynek rosyjski, kilka fabryk decyduje o ewentualnym przeniesieniu produkcji a Renault zaczyna dostawać rykoszetem i myśli nad przeniesieniem produkcji do Rumunii. Tam jest całe „Imperium Dacii” corocznie zwiększające produkcję.
Tak wiemy, że nie pasuje do tekstu, ale musimy …
Mówi się, że to wpłynie na zmniejszenie podaży pojazdów w Europie. A niech wpłynie. Będziemy remontować stare i będziemy przez to ekologiczni jak nigdy przedtem. To chyba jedyna zasługa działań wojennych – ceni się każde posiadane dobro. Mniejsze interesy, mniejsze zyski i mniej kasy dla hunty na zbrojenia. Niech się zagłodzą. Wszystko to dla naszego dobra i bezpieczeństwa. On nie ma ceny. Interesy cenę mają, pewien gość z „miękką fają” dla jednych jest bezcenny (republiki bananowe z tygodniowymi rządami) a dla drugich wart „mniej niż zero” (Europa, USA i większość cywilizowanego świata).
Fabryki samochodów w Rosji mają wielkie interesy. Mają pieniądze. Nie zawsze mają honor. Do wczoraj. W obliczu polityki imperium zbudowanego na terrorze i prześladowaniach pieniądz powinien przestać mieć znaczenie. Nie pomoże a tylko podjudza. Tego przykładem jest układ Niemiec z rosją. Dziś powoli odchodzi w zapomnienie. Po rajdzie Polskiego Premiera, którego przezywano jeszcze kilka dni temu od „Pinokia”. Jedna rozmowa wstrząsnęła rozumem Niemiec i przestawiła go na właściwe tory. Tego nie udało się kilkadziesiąt lat wcześniej innym rządom. Udało się spowolnić ekspansję zła. Na jak długo? Czas pokaże, ale wiemy, że nic nie trwa wiecznie.
Na koniec:
Tymczasem życzymy pewnemu panu z „niesprawnym wtryskiwaczem**” i manią wielkości refundacji na sildenafil, poddanie się swoim generałom i miejsca w historii obok Pol Pota, Hitlera, Stalina, Ceausescu, Mussoliniego, Kim Dzonga i kilku mniejszych zbrodniarzy wojennych. Miejsca na „śmietniku historii”, o którym należy pamiętać żeby zawsze go zamknąć po włożeniu kolejnego śmiecia i dobrze docisnąć klapę – żeby zło znowu nie wylazło i nie panoszyło się w cywilizowanym świecie. W XXI wieku nie ma na to miejsca.
——————————————————————————————————————————-
* wszystkie nazwy pewnego państwa celowo z „małej litery”. Interpunkcja dostosowana do aktualnych wydarzeń.
** znaczy się problemów ze wzwodem.
Podobne wpisy:

Z wykształcenia menedżer motoryzacji i informatyk, z zamiłowania historyk techniki i pasjonat starej motoryzacji. Maniak nowoczesnych technologii. Podobno zdolny autor tekstów (m.in. dla Continental Polska i Allegro). Czasem bloger i nauczyciel blogowania. Człowiek renesansu. Nauczyciel w zduńskowolskim „Elektroniku”.








