Jaka wysokość jest najlepsza dla naszego samochodu? Większość naszych pojazdów ma około 1,5 m wysokości, tylko sportowe są znacznie niższe – tu najczęściej jest to 1,2 m „wzrostu” a MPV i SUV-y z racji przeznaczenia sięgają nawet 1,8 m. Ford GT 40 miał 40 cali wysokości, czyli tylko nieco ponad 1 m. Nie był najniższy, gdyż Alfa Romeo w latach 60-tych produkowała modele torowe, których „wzrost” był jeszcze niższy. Podobnie Lotus, którego wysokość często nie przekraczała 90 cm. Są tacy, dla których jeden metr to za dużo. Tak o … połowę. Kto mógł wpaść na tak szalony pomysł?
Perry Watkins, właściciel małej firmy Perry Winkle Customs zawsze chciał mieć Batmobila – pojazd Batmana, ale nie ten najnowszy a ten, którym człowiek – nietoperz jeździł w serialu emitowanym w latach 60-tych. Realizację plany Perry rozpoczął w 2006 roku a skończył dwa lata później. Do projektu użył podwozia z Hillmana Imp. Gdy pojawiły się pierwsze zdjęcia wiele osób uważało, że to żart lub zniekształcenie, bo pojazd prezentował się jak … deskorolka lub auto przypadkiem zgniecione przez Godzillę lub innego stwora z horrorów. Był rekordowo niski a jego podłoga prawie stykała się z nawierzchnią drogi.
Flatmobile jest naprawdę płaskie
Źródło: Daily Mail
Mierząc 48 cm … wysokości pojazd szybko został uznany za „najniższe auto świata”, co zostało potwierdzone odpowiednim wpisem do Księgi Rekordów Guinnessa. Stosunek miar szerokości do wysokości (a raczej niskości) wyraża się wynikiem 4:1, podczas gdy nawet bolid F1 czy IndyCar ma około 2:1. To jednak nie wszystkie niespodzianki, jakie kryły się we wnętrzu „Flatmobile”. Taką nazwę nadał mu konstruktor, bo „Batmobile” było już zajęte. „Flat” jest tu jak najbardziej odpowiednie. Czym, po za wysokością, wyróżnia się „Flatmobile”? Rozwiązaniem napędu.
Co prawda do napędu użyto silnika benzynowego (również z Hillmana), ale dla celów marketingowych użyto również … silnika odrzutowego, który ze względów bezpieczeństwa można uruchomić tylko podczas postoju. Silnik odrzutowy to w zasadzie konstrukcja oparta o turbosprężarkę ciężarówki Volvo. Ziejący ogniem zad bestii można użyć także jako wydajny opiekacz, gdyż słup ognia za pojazdem sięga ponad 3 metrów. Nawet Batman byłby o to zazdrosny. O wykończenie wnętrza również, choć to jest głębokości prysznicowego brodzika. Czy w środku się siedzi? Nie!
Wnętrze Flatmobile i tylny „dopalacz” (poniżej)
Źródła: Hemmings, Daily Mail
W środku się … leży. Nie ma wygodnych foteli a jest tylko pikowana wyściółka. Przestrzeń dla kierowcy i pasażera jest przedzielona a w miejscu dla nóg nie ma dywaników a jest ryflowana blacha. Dla przyzwyczajonych do dużych kierownic: tu nie ma luksusów, kierownica ma wymiar symboliczny i bardziej przypomina zawór hydrauliczny niż kierownicę. Kiczu dodają białe tarcze zegarów zestawione z wszechobecną blachą. Widok z miejsca kierowcy jest doskonały a parkowanie dość łatwe, choć trudno oszacować koniec tylnego „opiekacza”.
Co do jazdy. Nie osiągi są ważne a to jak na widok „Flatmobile” reagują inni kierowcy. Pojazd nie ma żadnego hiper napędu (to zaledwie 34 KM), ale mały prześwit i opór powietrza godny myśliwca czynią z niego całkiem dynamiczny środek transportu. Zawieszenie próbuje tłumić nierówności, ale namiastki foteli psują pracę amortyzatorów. „Czucie” nawierzchni jest większe niż nawet w Lotusie Elise, pomimo zastosowania opon o dużym profilu zamontowanych na felgach Turbocast. Należy uważać na „leżących policjantów”, gdyż tylny zwis jest ogromny a kąt zejścia mały.
„Flatmobile” nie ma dachu. Jest jedynie mała owiewka, która tylko w teorii nieco podnosi strugę powietrza. Zatem nie warto jechać bez kasku, chyba, że dbałość o fryzurę nie jest Waszym priorytetem. Podczas, gdy w wysokich pojazdach montuje się ESP, które ma ochronić przed dachowaniem, we „Flatmobile” nie jest to potrzebne. Przy takich proporcjach nie ma żadnych przechyłów a już na pewno nie takich, które mogły być niebezpieczne. Czy pojazd jest dopuszczony do ruchu po drogach publicznych? Tak, posiada wszelkie zezwolenia i ma własny numer rejestracyjny.
Jest to pojazd dopuszczony do ruchu po drogach publicznych
Źródło: theletter.co.uk
Posiada wszystkie mechanizmy „normalnego” samochodu, w tym również światła, których użyteczność w tak niskim pojeździe jest dyskusyjna. Hamuje, skręca i zawstydza właściciela Caterhama, który jest dwa razy wyższy. Umieszczona z tyłu dysza „opiekacza” skutecznie zastępuje czujniki cofania. Po prostu, na widok ognia nawet duży SUV ustąpi miejsca. Gdy nie ma nigdzie miejsca, zawsze pozostaje miejsce … pod naczepą ciężarówki. Oby ta jednak nie ruszyła – wówczas Flatmobile będzie jeszcze bardziej „flat”. Czy to jedyne dzieło Watkinsa?
Najniższe auto świata nie jest jedynym, które zbudował Perry Watkins. Nowszym modelem jest utrzymany w stylu lat 20-tych, superszybki pojazd wielkości … Smarta oraz krzyżówka stołu i wyścigowego bolidu. Ten ostatni umożliwia jednoczesne chlipanie zupy i sportowe prowadzenie. Żaden pojazd typu Porsche, Ferrari, Lamborghini czy nawet Bugatti nie ma tapicerki z białego obrusu. Nie jest to dostępne nawet w opcji. A wynalazek Watkinsa to po prostu ma. To przykład motoryzacji alternatywnej, która istnieje obok „masówki”.

Z wykształcenia menedżer motoryzacji i informatyk, z zamiłowania historyk techniki i pasjonat starej motoryzacji. Maniak nowoczesnych technologii. Podobno zdolny autor tekstów (m.in. dla Continental Polska i Allegro). Czasem bloger i nauczyciel blogowania. Człowiek renesansu. Nauczyciel w zduńskowolskim „Elektroniku”.










