{Wpis zawiera lokowanie produktu.}
Pamiętacie film „Młode Wilki”? Słynna scena z „bączkiem” i włączeniem świateł? Pewnie, że pamiętacie. O Corvette C4 w latach 90-tych marzyło wielu młodych chłopców. Kojarzyło się z bogatym i niebezpiecznym życiem. Czerwona? Nie. Musiała być żółta z dachem typu targa. Jednak przez wiele lat pozostawała jedynie marzeniem, które można było sprowadzić z Niemiec za absurdalne pieniądze. Dziś to marzenie można spełnić wydając na nią tyle, ile zostawimy w salonie Dacii za nowego Dustera (80-100 tys. zł). Czy to początek wydatków? O tym w poniższym tekście.
Co to jest?
Sportowy wóz dostępny jako coupe i cabriolet wzorowany na japońskich samochodach sportowych. Zupełnie inny od poprzednika – nie ma ostrych kantów, to nie jest muscle-car. To amerykańska klasa „Premium przez duże P”. Nadal z silnikiem V8 o dużej pojemności i „rozsądnym” poziomie wysilenia, ale ma najnowszą technikę – lekką karoserię z włókna szklanego, ramę przestrzenną i elektroniczną deskę rozdzielczą. Wszystko to w celu zdobycia młodego, ale zamożnego klienta.
To pierwszy Chevrolet skierowany do nowej grupy klientów – ma konkurować z niemieckimi i włoskimi sportowymi maszynami, ale jednocześnie ma być od nich tańszy a części do niego kupimy w każdym sklepie motoryzacyjnym. Corvette C4 miało być tak szybkie jak Nissan 300ZX, Porsche 911, Lotus Esprit czy Ferrari 308 – tak przynajmniej twierdziło kierownictwo Chevroleta. Czyżby? Pierwsze, na co zwróci uwagę klient to wygląd pojazdu. Czym Corvette C4 chciała zdobyć setki tysięcy klientów?
Jak to wygląda?
Długi przód, długie drzwi, duża tylna szyba i wzorowa aerodynamika. Modne, podnoszone reflektory z przodu i podwójne lampy okrągłe z tyłu. Wewnątrz mnóstwo przycisków, wygodne fotele i wiatr we włosach po zdjęciu paneli dachu, które należało schować pod tylną szybą. Charakterystyczne felgi o wzorze ostrza golarki (RH sawblade) i brak krzykliwych spojlerów. Ta Corvette to pierwsza Corvette dla klienta ceniącego sobie luksus i sport oraz możliwość pokonywania długich tras z kilkoma walizkami – stąd duży bagażnik.
Chevrolet Corvette C4
Źródło: OTOMOTO
Jak to jeździ?
Uczciwie trzeba przyznać, że nie jest źle – jak na amerykański sposób projektowania zawieszeń. Do europejskich i japońskich konkurentów daleko, ale zakręty pokonuje pewniej niż poprzednik czy „typowe” amerykańskie sedany z tamtych lat. Resor z włókna szklanego to raczej ciekawostka techniczna. Nie poprawia prowadzenia. Siedzisz nisko, masz przed sobą cyfrowe wskaźniki i miękką kierownicę. Z najsłabszą wersją silnika (240 KM) nie jest to wyścigówka – przyspiesza jak najnowsze GTI a nie jak Ferrari (7 sekund do „setki”).
Co się psuje?
Problemy z mechanizmem unoszenia reflektorów. Problemy z alternatorem (słabe ładowanie). Pojawiające się luzy na kierownicy (tu winny jest kierowca, który często przytrzymuje się kierownicy wsiadając lub wysiadając z pojazdu). Korozja na ramie przestrzennej (trudna do zauważenia). Szybko zużywają się uszczelki (słaba jakość). Słabe spasowanie maski z nadwoziem – luzy mechanizmu podnoszenia. Uszkodzone synchronizatory w manualnej skrzyni biegów.
Ceny części (Corvette C4 5.7 240 KM z 1991 roku):
- filtr paliwa – 76 zł (oryginał)
- cylinderek hamulcowy – 106 zł (oryginał)
- końcówka drążka kierowniczego – 86 zł (oryginał)
- tarcza hamulcowa (przód) – 446 zł (ATE)
- amortyzator tylny – 688 zł (Bilstein)
- alternator – 845 zł (RIDEX)
Problemy z dostępnością:
W Polsce trudno o inny „kanał dystrybucji” niż firmy zajmujące się importem części z USA. Oficjalna centrala Chevroleta została zamknięta a Opel po przejęciu zapomniał swoje amerykańskie korzenie. Części są tanie i dostępne, ale pozostaje czekać nawet 2-3 tygodnie na dostawę. Najtrudniejsze do zdobycia są elementy karoserii oraz resory o specyficznej konstrukcji. Części mechaniczne produkowane są przez wiele firm i łatwo o dobre zamienniki.
Zużycie paliwa – Corvette C4 240 KM (ECE):
- cykl pozamiejski – 11,7 dm3
- średnia – 15,7 dm3
- miasto – 20,4 dm3
Czy realne?
TAK i trzeba przyznać, że Chevrolet przeszacował „apetyt” tego silnika. Użytkownicy podają, że przy prędkości 90-100 km/h można osiągnąć zużycie około 9-10 dm3 na 100 km. Zabawa w upalanie potraja ten wynik. W mieście realne zużycie to 17-18 dm3. Corvette takie wyniki zawdzięcza niskiej masie oraz prostej konstrukcji silnika. Silnik toleruje LPG a zbiornik z łatwością zmieścimy pod wielką tylną szybą. Mocniejsze silniki, jak np. w ZR1 również potrafią zaskoczyć oszczędnością.
Ubezpieczenie (wycena według Mubi.pl):
Corvette to pojazd niszowy a zatem cena polisy OC będzie dość niska – 543 (MTU) do 778 zł (Wiener). Oferta dotyczy osoby z maksymalną ilością zniżek i brakiem szkody. Na drugim „biegunie” jest pełen pakiet z AC, NNW i lawetą w wersji „premium”. Tu rozbieżności są dużo większe – od 2008 zł (ERGO Hestia) do absurdalnych 4300 zł (You Can Drive). W Corvette łatwo o utratę zniżek. Kierowcy z długoletnim stażem mogą Corvette ubezpieczyć w bardzo niskich cenach.
Dla kogo?
Wersje ze „standardową mocą” raczej nie zadowolą osób, które oczekują doskonałych osiągów. Ktoś, kto chce zamienić mocnego diesla na Corvette będzie zadowolony, podobnie jak kierowca, który przesiada się z GTI bo … „już mu nie wypada”. Dla facetów po „40-tce” będzie dobrym wyborem. Dla młodszych już niekoniecznie. Jedyne, co może zrujnować finanse właściciela to koszt paliwa. Reszta to drobne i właśnie za to Corvette C4 jest tak cenionym wyborem na rynku wtórnym.
Corvette C4 wyjedziesz w dwie osoby na wakacje. Corvette C4 będzie obiektem zainteresowania wielu osób. To samochód dla kogoś, kto czasem chce poczuć emocje, o których marzył, ale „proza życia” dopadła go i tęskni za „czymś”, czego naprawdę nigdy nie doświadczył. Corvette C4 to samochód dla chłopca uwięzionego w ciele dorosłego mężczyzny, który chce przeżyć „drugą młodość”, ale ma w sobie wiele rozsądku. To zagwarantuje mu posiadanie Corvette z lat 80-tych.
Czy warto?
TAK! To jeden z tych przypadków kiedy możemy spełnić marzenie z dzieciństwa a przy tym nie wydamy więcej niż na tani, ale nowy samochód. C4 łączy starą amerykańską „szkołę inżynierską” z próbą nawiązania do azjatyckiej konkurencji. Corvette można jeździć w długie trasy – jest wygodna i pakowna a przy tym wygląda jak milion dolarów. Jedyny problem z Corvette to czas oczekiwania na części zamienne i to, że na światłach może „dostać łomot” od Abatha. Wyglądu jej odmówić nie można.
Podobne wpisy:
Poradnikowy przegląd zabytkowych pojazdów terenowych, część trzecia
Czy stać Ciebie na ..., #10 - Hummer
Czy stać Ciebie na ..., #7 - Aston Martin
Poradnikowy przegląd zabytkowych pojazdów terenowych, część pierwsza
Czy stać Ciebie na ..., #2 - Porsche
Czy stać Ciebie na ..., #1 - Ferrari
Poradnikowy przegląd zabytkowych pojazdów terenowych, część druga
Klasyczny wybór, czyli youngtimery do 20 tysięcy zł
SKUTECZNA REKLAMA WARSZTATU SAMOCHODOWEGO - PORADNIK, CZĘŚĆ DRUGA

Z wykształcenia menedżer motoryzacji i informatyk, z zamiłowania historyk techniki i pasjonat starej motoryzacji. Maniak nowoczesnych technologii. Podobno zdolny autor tekstów (m.in. dla Continental Polska i Allegro). Czasem bloger i nauczyciel blogowania. Człowiek renesansu. Nauczyciel w zduńskowolskim „Elektroniku”.







