Czy motoryzacja to tylko samochody? Nie, to wszystko to, co ma silnik i koła albo „coś”, co koła zastępuje. Taka definicja pozwala aby uznać jeden, dość szczególny pojazd, za wart odnotowania na tym blogu. Renault FT 17 to nie był samochód, choć mógł poruszać się po drogach. To czołg a zatem pojazd militarny, którego przeznaczeniem jest walka. O co? A to już mniej istotne, ważne aby brnął przez pole walki i niszczył pojazdy nieprzyjaciela. Renault FT 17 był jednym z pierwszym czołgów, dlatego też nie sposób o nim nie wspomnieć.
Pierwsze prototypy pojawiły się dopiero w grudniu 1916 roku. Wówczas istniało już wiele modeli czołgów. Te jednak były ogromne i całkiem powolne, osiągały tylko prędkość uzbrojonego piechura. Inżynierowie Renault chcieli zbudować coś równie odpornego na ostrzał, ale mniejszego, bardziej zwrotnego i szybszego. Francja do wygrania I Wojny Światowej właśnie tego potrzebowała. Podobnie jak taksówki tej marki, które pomogły aliantom w transporcie, tak lekki czołg miał przegonić z terenów Francji niemieckie wojska.
Pierwsze sztuki wyprodukowano już w 1917 roku. Mierzący zaledwie 4,10 m długości, wąski – bo miał tylko 1,74 m szerokości, czołg obsługiwany był przez załogę składającą się z dwóch osób. Jego waga, w zależności od uzbrojenia, wahała się pomiędzy 6500 a 6900 kg – 2 lub 3 – krotnie mniej niż dużych czołgow. Podczas, gdy w terenie olbrzymy osiągały 4 km/h, „maluch” był znacznie szybszy – rozwijał aż … 6 km/h. Zasięg na zbiorniku paliwa nie był imponujący i wynosił zaledwie 35 km jednak dzięki mniejszej masie potrzebował mało paliwa.
Renault FT – 17 w służbie Polskiej Armii
Źródło: derela.republika.pl
Silnik tego czołgu nie był żadną specjalną konstrukcją. Do jej budowy wykorzystano wiele elementów z drogowych modeli Renault. 35 KM uzyskiwane z 4 – cylindrowego silnika pozwalały na pokonanie ściany o wys. do 60 cm, brodzenie do 70 cm oraz przejazd przez rów o szerokości do 135 cm. Czołg pokonywał przeszkody o nachyleniu do 20 st. Nieco lepiej niż dzisiejsze SUV-y. Wadą FT była mała długość, która przeszkadzał w pokonywaniu wykopów. Dopiero instalacja specjalnego, mierzącego 90 cm „ogona” umożliwiała sprawne pokonywanie wykopów.
Lekki czołg Renault trafił do armii dopiero w ostatnim okresie walk i nie mógł pokazać pełni swoich możliwości. Pomimo tego, w ostatnich miesiącach wojny na polu bitwy małe Renault FT dzielnie dziesiątkowało piechotę nieprzyjaciela a pancerz skutecznie chronił przez gradem kul z broni mniejszego kalibru. Dzięki masie znacznie mniejszej od niemieckich olbrzymów mógł nie tylko przed nimi uciec, ale także przejechać przez grząski i stromy teren, na którym przeciwnicy mogli ugrzęznąć i wpaść w śmiertelną pułapkę.
FT – 17 pokonuje rów
Źródło: NAC
Podczas, gdy załogę niemieckich czołgów stanowiło kilku żołnierzy, w Renault FT do obsługi działa (lub karabinu maszynowego) i kierowania czołgiem wystarczyły zaledwie dwie osoby. Więcej i tak by się nie zmieściło, gdyż w jego wnętrzu były tylko dwa stanowiska. Kierowca siedział w przedniej części kadłuba – przodem do kierunku jazdy, tylna część kryła stanowisko strzelca, który siedział nie przodem a bokiem do kierunku jazdy. Powodem tego była skromna, ograniczona osprzętem, ilość miejsca. Pomimo tego skuteczność bojowa była wysoka.
Przekrój czołgu
Źródło: pinterest
Do końca I Wojny Światowej zbudowano łącznie 2697 sztuk, z czego 356 padło łupem wrogiej artylerii, 13 wpadło na miny lądowe a 70 zwyczajnie się popsuło. Pomimo tego przez wielu ekspertów jest uznawany za najlepszy czołg, jaki używano podczas walk I Wojny Światowej. Jego zbudowany z walcowanych płyt pancerz okazał się na tyle mocny, że Renault zyskało zamówienia innych armii, w tym również polskiej, która wówczas dopiero powstawała, a nawet armii USA – ta dopiero zaopatrywała się w nowoczesny sprzęt bojowy.
Renault FT 17 był tym, czym jest Smart dla innych samochodów. Mały czołg Renault w wojsku przetrwał ponad 20 lat i został wycofany z użytku dopiero wczesną wiosną 1939 roku. Przez cały ten okres był na wyposażeniu armii większości krajów ówczesnej Europy – przynajmniej do czasu, gdy powstały większe i mocniejsze konstrukcje. Polska armia używała Renault FT w walkach w 1920 roku, dzięki czemu zwyciężyła z nacierającymi ze wschodu wojskami bolszewickimi. Mała „Renówka” przecierała szlak naszej kawalerii.
Dwa takie czołgi zagrały epizodyczne role w filmie „1920: Bitwa warszawska”. Niedawno jeden egzemplarz używany w 1920 roku przez naszą armię odnaleziono w … Afganistanie. Został przewieziony do Polski i kompletnie odrestaurowany przez grupę hobbystów a następnie trafi do muzeum, gdzie będzie jednym z wielu, jeżeli nie najważniejszym z setek eksponatów, które świadczą o niegdysiejszej potędze naszej armii – wbrew pozorom wówczas byliśmy potęga militarną. O „zwykłym” Renault 17 przy FT nie warto nawet wspomnieć.

Z wykształcenia menedżer motoryzacji i informatyk, z zamiłowania historyk techniki i pasjonat starej motoryzacji. Maniak nowoczesnych technologii. Podobno zdolny autor tekstów (m.in. dla Continental Polska i Allegro). Czasem bloger i nauczyciel blogowania. Człowiek renesansu. Nauczyciel w zduńskowolskim „Elektroniku”.









