Bugatti to dziś manufaktura, która z części Audi potrafi zrobić najszybszy samochód świata. W odróżnieniu od innych tego typu konstrukcji jest łatwe w prowadzeniu, zupełnie jak „przeciętny” produkt grupy VW (np. Golf). Produkt z manufaktury Bugatti jest najdroższy i najlepszy. Listę „naj” można wydłużyć dzięki kolejnym opcjom. Cena? Miliony euro. Tak jest dziś i tak było niemal 100 lat temu. Już wtedy Bugatti znaczyło więcej niż inne marki związane ze sportem a cenowo było w ekstraklasie. Tak, Bugatti to prawdziwa ekstraklasa.
Do połowy lat 40-tych marka z Molsheim była uważana za „krawca samochodowego”, który tworzy swoje dzieła zgodnie z życzeniem najbogatszych tego świata. Bugatti wygrywało rajdy i wyścigi – nie dzięki mocy, ale równowadze pomiędzy napędem a masą pojazdu. Wtedy osiągało szczyty techniki. Dziś również jest na szczycie i wszystko zawdzięcza swojemu „DNA”. Jakie ono jest i skąd wzięły się najlepsze cechy, które dziś można zauważyć w Chironie i Divo? Oto modele, których cechy są składnikami jednego z najlepszych „DNA” w historii motoryzacji.
Peugeot Bebe (1905) – Peugeot? Tak, bo to konstrukcja oparta o projekt Ettore Bugatti. Mały i lekki pojazd nie jest „demonem prędkości”, ale nie kosztuje dużo i jest nowoczesny. To, że rozwija prędkość zaledwie 60 km/h to żaden wstyd. Ten czterokołowiec to pierwszy znany projekt Ettore, pod którym podpisał się konstruktor. Tak właśnie zaczynało Bugatti.
Peugeot Bebe
Bugatti Tipo 13 (1910) – tylko „1.4” pod maską i zaledwie 30 KM, ale w zamian za to lekka konstrukcja i bardzo dobre osiągi. Udany debiut na GP Francji w 1911 roku. To pierwszy model sygnowany własnym nazwiskiem Ettore. Bugatti to nazwisko, które wiele znaczy w sporcie motorowym i dziś jest numerem 2., tuż za „tym na F…”. Bugatti to marka sama w sobie.
Bugatti Tipo 13
Bugatti Tipo 40 (1926) – „małe” Bugatti, odpowiednik dzisiejszej „Trójki” od BMW czy mercedesowskiej klasy C. Napędzał go 1,5 – litrowy, 60 – konny silnik wykonany w technice 3 – zaworowej. W produkcji zaledwie 4 lata. Bugatti w tym modelu udowodniło, że potrafi stworzyć produkt, który można używać na co dzień a nie tylko na torze podczas Grand Prix.
Bugatti Tipo 40
Bugatti Tipo 43 Grand Sport (1927) – 2,3 litrowy silnik o mocy 120 KM, prędkość maksymalna wersji Grand Sport to 177 km/h. Szczyt technologii tamtych lat. To Bugatti jest lekkie i zrywne. Wygrywa wszystkie wyścigi – niezależnie czy to jest Tourist Trophy, Le Mans czy każdy inny wyścig 24 – godzinny. Bugatti to technologia, która wyprzedza wszystko i wszystkich.
Bugatti Tipo 43 Grand Sport
Bugatti Tipo 57 Galibier (1937) – seria 57 to dziesiątki wersji nadwozia i wszechstronne przeznaczenie. Ten Galibier to szczególny model. To pierwsze luksusowe i sportowe Bugatti z aerodynamiczną karoserią, którym z całą rodziną można wyjechać na Le Mans, wygrać wyścig a później wrócić do swojego pałacu. Tak, „pałacu” – Bugatti jest drogie, jego produkcja limitowana i nie jest dostępne dla każdego.
Bugatti Tipo 57 Galibier
Bugatti Tipo 64 (1939) – prototyp, którego produkcję przekreśliła śmierć konstruktora (Jeana Bugatti) i wojna. Pierwszy, choć niedokończony, model z drzwiami unoszonymi ku górze. Dopiero kilka lat temu grupa pasjonatów zdecydowała o dokończeniu karoserii tego pojazdu. Bugatti to pionier w dziedzinie „drzwi mewy”, choć to raczej „drzwi motyla”.
Bugatti Tipo 64
Bugatti Tipo 101 (1951) – próba powrotu na rynek. Tylko 8 sztuk, ale na sprawdzonej technice przedwojennej serii 57. Przestarzały? Nie. Nadal ma wszystkie cechy Bugatti, choć niestety nie jest w stanie przywrócić jej dawnego blasku. Bugatti to kilka powrotów na rynek, nie wszystkie były udane, ale zostały po nich oryginalne konstrukcje.
Bugatti Tipo 101
Bugatti Tipo 252 (1957) – tak wyglądał upadek marki. Pod maską zaledwie 1.5 litra. Brak przyszłości i perspektyw. To już nie jest Bugatti, ale próba powrotu na rynek i granie na postrzeganiu marki. Takich prototypów będzie jeszcze kilka. Pomimo tego, Bugatti pozostaje w pamięci, niezależnie od tego czy „coś” produkuje czy też nie. Wszystko to dzięki historii.
Bugatti Tipo 252
Bugatti EB 110 (1991) – z prywatnych rąk a nie od „rodziny”. Napęd wszystkich kół, silnik z kilkoma turbinami i niesamowite osiągi. Bugatti powraca w chwale. Przetrwa kilka lat, ale będzie o nim głośno. To ojciec Veyrona – obłędnie szybki i stosunkowo łatwy w prowadzeniu. Bugatti odradza się niczym feniks i od razu zajmuje czołową pozycję.
Bugatti EB 110
Bugatti Galibier (2009) – spadkobierca idei przedwojennych limuzyn opartych na serii 57. Jest wielki, mocny i utrzymany w stylu retro. Bardziej niż Veyron przypomina o latach świetności marki. To jedynie prototyp, ale wygląda jakby tęsknił za latami 30-tymi. Bugatti pielęgnuje swoją historię i potrafi znaleźć w niej wszystko, co ma najlepsze. Jest w „czym” wybierać.
Bugatti Galibier
… a co z tym „niebieskim” kolorem? Niestety, barwa znana z wyścigówek Bugatti nie była inwencją własną Ettore, ale wynikała z przyjętego sposobu malowania pojazdów biorących udział w zawodach. Kolor niebieski zarezerwowany był nie tylko dla Bugatti, ale dla każdej francuskiej marki. Taki sam odcień niebieskiego towarzyszy nam do dziś i oferuje go m.in. Renault.
Jakie jest „DNA” Bugatti? To tradycja i przywiązanie do wartości wykreowanych przez ponad 100 lat. Bugatti nie jest dla każdego. Niewielu może sobie pozwolić sobie na zakup tak drogiego środka transportu. Bugatti każe nam na siebie czekać wiele lat, ale gdy się pojawi – nikt nie jest rozczarowany. Osiągi? Zawsze najlepsze. Jednak Bugatti „może”, ale nie musi być najszybsze. Nie musi przechwalać się osiągami, pokazuje je tylko wtedy, gdy naprawdę tego chcemy. Bugatti to również wyznacznik trendów w projektowaniu.
Bugatti oferuje doskonałą jakość i obsługę klienta na najwyższym poziomie. Może sobie na to pozwolić, gdyż nie ma ich wielu. Będąc właścicielem Bugatti stajesz się członkiem zamkniętego stowarzyszenia, którego liczebność stanowi ułamek liczby właścicieli jednego modelu Ferrari. Dlaczego? Każde Bugatti to inna historia. Trudno znaleźć dwa jednakowe. Każdy przedwojenny model to zupełnie inna konstrukcja oparta jedynie o wspólne podwozie i silnik. Reszta to domieszka DNA warsztatu karoseryjnego.
Bugatti to rewolucja technologiczna – to więcej niż dwa zawory na cylinder, to pierwszy „Gullwing” i pierwsze nadwozie z lekkich metali. Nawet, gdy ma w sobie geny Audi i VW nadal jest pełnokrwistym Bugatti. Nawet jeżeli w silniku znajdziemy tłoki z Passata i doładowanie przejęte z TDI – wtedy to też jest Bugatti. Dlaczego? Bo tylko ta marka jest w stanie zrobić „coś” z „niczego” i zadowolić najbardziej wymagającego klienta. Nawet, jeżeli do dyspozycji ma jedynie popularną technikę i warsztat, w którym większość prac wykonywane jest ręcznie do dnia dzisiejszego.
Podobne wpisy:
DNA marki według "Historii ...", #20 - Renault
DNA marki według "Historii...", #28 - Cadillac
DNA marki według "Historii...", #23 - Piaggio
Albert Divo - znany francuski "samorządowiec"
DNA marki według "Historii ...", #10 - Porsche
DNA marki według "Historii...", #29 - Lincoln
DNA marki według "Historii ...", #13 - Harley - Davidson
Coroczne nagrody i wyróżnienia "Historii ..." - 1# edycja
Sport dla ludu, część pierwsza

Z wykształcenia menedżer motoryzacji i informatyk, z zamiłowania historyk techniki i pasjonat starej motoryzacji. Maniak nowoczesnych technologii. Podobno zdolny autor tekstów (m.in. dla Continental Polska i Allegro). Czasem bloger i nauczyciel blogowania. Człowiek renesansu. Nauczyciel w zduńskowolskim „Elektroniku”.
















