Pojemność, która wraca

przez | 22 maja, 2020

Przez ostatnie kilka lat „litrowe” Mondeo straszyło na ulicach. Coraz mniejsze pojemności były sygnałem nieuchronnego zmierzchu silnika spalinowego. Przewidywano, że za kilka lat każdy z Nas będzie jeździć dwutonowym SUV-em z silnikiem od „kei-car” zaopatrzonym w 10 sprężarek i zużywającym na „rolkach” w laboratorium 3 litry na 100 km. Tymczasem ostatnie plotki z rynku zupełnie zmieniają przyszłość. Okazuje się, że duża część „napędów sokowirówek” przeszczepionych do SUV-ów nie będzie spełniała nowej normy Euro 7. Hurra!

Zapytacie – ale jak to możliwe? Kiedy klienci zaczęli się skarżyć, że ich „litrowa rakieta” zamiast 4,9 na 100 km zużywa 9,4 stało się jasne, że „ktoś” w końcu odpowie na ich zarzuty. Nie, nie byli to producenci. Dla nich lepszym było stosowanie mechanizmów podatnych na szybkie zużycie i spełniających normy jedynie w laboratorium. „Jak to dużo pali? Nie umiesz jeździć i tyle!” – tak najczęściej odpowiadali na zarzuty. Na „rolkach” emisja wynosiła 99 gramów a to, że jeździć nie umiesz i trujesz po trzykroć to Twoja wina. Na szczęście organizacje regulujące zrozumiały swoje błędy.

1.0 Ecoboost w Mondeo

Źródło: Autocar

Technologia pozwala na to aby uczynić silnik spalinowy o dużej pojemności bardziej ekologicznym i ekonomicznym. Dotyczy to nie tylko Mazdy, ale innych producentów. Ci wreszcie zrozumieli, że te „9,4” może zużywać również silnik „starej daty” – większy, trwalszy i mniej obciążający środowisko. Wytrzyma dłużej i dzięki temu oszczędzi się tony stali i litry oleju, który małe silniczki konsumują w dużych ilościach. Wszystko to dzięki kolejnym normom spalin – bardziej rygorystycznym niż poprzednie. Dalej nie rozumiecie? Doskonale rozumie to prezes Porsche.

Frank Walliser szansę dla dużych silników widzi w katalizatorach. Te mają być większe niż kiedykolwiek. To słuszna koncepcja – w ten sposób można zredukować emisje bez straty żywotności silnika. Tak, katalizator ograniczy jego moc, ale nie wpłynie to w tak dużym stopniu jak w przypadku małego, wysilonego silnika. Szef Porsche chce nawet pozostawić w ofercie ręczną skrzynię biegów. Dla wielu to relikt przeszłości, ale są tacy, który chcą zmieniać biegi … kiedy chcą a nie cały czas – jak robi to 10-stopniowy automat o skomplikowanej konstrukcji.

Po co w samochodach katalizatory wielkości beczki? Przez lata był to zapomniany temat. Wynalazek, który kastrował moc 50-konnych silników na początku lat 90-tych, dziś może być gruntownie zmodernizowany i … droższy. Nie tylko dla złomiarzy i złodziei, ale również dla producentów. W katalizatorze są metale szlachetne. Będzie ich jeszcze więcej. Czy katalizatory będą wystawiane w gablotach sklepów jubilerskich? Nie sądzę, ale z pewnością staną się przedmiotem kradzieży na jeszcze większą skalę. Czy to ważne dla przyszłych klientów Porsche?

Katalizator – ratunek dla „dużych pojemności”

Źródło: moto-wiadomości.pl

Nie, nie tylko Porsche. Być może za kilka lat (podobno od 2026 roku) wielki katalizator stanie się normą. Jak będzie wyglądał? Tego też nie wiemy, ale to słuszny kierunek. Przez ostatnią dekadę zapomnieliśmy jak brzmi „dwulitrowe DOHC”. W zamian tego słuchaliśmy „litrówki” o takiej samej mocy. Nie była to muzyka klasyczna, raczej dźwięk kotów w marcu uprawiających amory pod ogrodzeniem posesji autora tego tekstu. To jest koszmar. Zapowiedź nowego ładu jest jak koniec kwietnia dla kotów i przegonienie towarzystwa za pomocą psa o pysku zdolnym zginać metalowe pręty.

Zapowiedź Euro 7 jest jak nowy początek – nowy ład. Po co nam były te „ultra” silniki? Po nic. Chcieliśmy wydajności a z tą jest jak z komputerem o wyglądzie tarki do warzyw – może kosztować ćwierć miliona, ale czas jego użytkowania raczej nie będzie dłuższy niż chińskiego laptopa z Celeronem. Tym „Celeronem” w motoryzacji jest np. Toyota Twin Cam, „tarką” – silnik Smarta, który wyposażylibyśmy w kosmiczną technologię. W tym przypadku „Celeron” wygra pojedynek na trwałość. W świecie komputerów takie sytuacje są tak samo spotykane jak w motoryzacji.

Skąd szef Porsche ma takie informacje? Tego nikt nie wie. Być może są to jego pobożne życzenia. Patrząc na historię rozwoju Porsche trzeba jednak stwierdzić, że wie co mówi. Z czego żyło Porsche w latach 80-tych? „911-stka” sprzedawała się słabo i była uważana za relikt przeszłości. Wtedy Porsche sprzedawało technologię Seatowi, Ładzie i z Mercedesa W124 próbowało zrobić rakietę autobahnów. I wiecie co? Było w tym świetne a te decyzje pozwoliły na to aby w 1996 roku powrócić na rynek z nowym modelem. Wiedzą co mówią i wiedzą co robią.

Co się stanie gdy przepowiednia się spełni? Wyobraźcie sobie rzędową „szóstkę”, widlastą „ósemkę” bez doładowania i o solidnej pojemności. Nie jest demonem prędkości, ale zużywa paliwa tyle co obciążone 1.3 Turbo i emituje przy tym mniej CO2 i innych trucizn. Piękna perspektywa. Czy wpłynęłoby to na rynek pojazdów zabytkowych? Tak, wreszcie zniknęłyby pomysły w rodzaju „elektryczny Mustang z 1967 roku” czy „elektryczne Porsche 550”. Wystarczyłby katalizator – odpowiednio mocny, który w kilku etapach filtracji pozbywa się szkodliwych substancji.

Ble, fuj i w ogóle żenada …

Źródło: v10.pl

Proste? Coraz prostsze. Wierzymy na słowo. Część motoryzacyjnych przepowiedni sprawdziła się – w ostatnich latach dotyczyły one przednionapędowego BMW, coraz większego grilla czy zwiększania ilości pokładowej elektroniki. Wszystko to już mamy a pojawiło się to po raz pierwszy dekadę temu, kiedy „motoryzacyjne plotkary” zaczęły wypuszczać do mediów „cynki” o zmianach w przyszłości. Po latach wiemy, że część plotek sprawdziła się i być może ta również przerodzi się w nowy trend, który już kiedyś był. Wszystko to dzięki „teorii cykli”, które lubią powtarzać się w nieco zmienionej formie.

W modzie, ekonomii, elektronice – wszędzie powracają trendy z przeszłości. Co 20 lat mamy powrót ciuchów z minionej epoki, ekonomia zna te same kryzysy i wzrosty, elektronika najnowszą technologię często ubiera w styl retro (patrz: Apple). Motoryzacja też tak robi – w latach 80-tych było modne „turbo”, w 90-tych zastąpiło je „DOHC 16V”. Piszący ten tekst również hołduje pewnym powtarzalnym trendom – po raz kolejny będzie wymieniał akumulator. W tym przypadku większa pojemność nic nie da, ale być może kupi sobie taki od Porsche. Oni wiedzą co dobre.