Gwiazdy tańczą na lodzie

przez | 23 października, 2016

Dla maniaka motoryzacji oglądanie jazdy figurowej na lodzie jest równie przyjemne, co cios prosto w szczękę. A gdyby połączyć lód i samochody i zorganizować wyścigi na lodzie? Wówczas nawet kilkugodzinna transmisja nie powodowałaby depresji porównywalnej z depresją filmowego „gangstera”. Tylko, czy samochód może wykonać potrójnego axla lub toloupa? Raczej nie, co nie znaczy, że jazda po lodzie nie jest ciekawa. Szczególnie, gdy tafla lodu nie zapewnia minimum przyczepności a tor jest kręty niczym precel.

Już w połowie lat 30-tych na zamarzniętych taflach skandynawskich jezior rozgrywano pierwsze nieoficjalne zawody motocyklowe. Opony z kilkudziesięcioma kolcami pozwalały osiągać prędkości rzędu 130 km/h na prostych odcinkach a na długich łukach – około 100 km/h. Do dziś najbardziej utytułowaną marką startującą w tych zawodach pozostaje czeska Jawa i jej duże 4 – cylindrowe maszyny, które wygrywały z renomowanymi markami. Skoro motocykl może to dlaczego, uważany za bardziej stabilny, samochód nie mógłby ścigać się po lodzie?

Niestety nie można było na tym samym torze jednocześnie zorganizować zawodów dla motocykli i samochodów. Problemem było to, że tor liczył zaledwie 250 – 400 m długości (pierwsze tory były owalami), co dla samochodów było stanowczo za mało. Znaleziono na to prosty sposób – poszukano innego miejsca. Tym były ogromne lodowiska, które znajdowały się w alpejskich kurortach. Ich obwód był znacznie większy a nawierzchnia, dzięki ciągłemu wygładzaniu, wyjątkowo równa. Tak oto na początku lat 50-tych powstał zupełnie nowy sport.

Szwecja kontra Związek Radziecki – 1970 r.

speedwaycampionscom

Źródło: speedwaychampions.com

Trasa wyścigu była wyznaczona przez bele słomy, które odgradzały tłumy gapiów od sunących bokiem aut. Jednak już na początku lat 60-tych bezpieczeństwo na zawodach systematycznie się poprawiało i kibice nie byli już narażeni na potrącenie, co wcześniej zdarzało się wiele razy. Doskonałym przykładem wyścigu na lodzie jest jedna ze scen pościgu z filmu „W tajnej służbie Jej Królewskiej Mości”, w której Bond i jego przyszła żona uciekają przed zbirami Blofelda. Rywalizacja na trasie była równie zacięta – pojazdy ciągle się zderzały lub wypadały z trasy.

W latach 60-tych powołano cykl Mistrzostw Europy w Wyścigach na Lodzie. Była to próba uporządkowania imprez rozgrywanych na terenie Francji, Austrii, Niemiec i Szwajcarii. W tym celu  wprowadzono podział na kilka klas pojazdów oraz ustalono kalendarz imprez. Pierwsze przepisy były bardzo podobne do tych z rallycrossu i pojazdy startujące w tych zawodach miały niemal identyczną specyfikację. Pod koniec lat 70-tych specyfikacje samochodów biorących udział w tej serii bardziej przypominały ówczesne rajdówki a kilka lat później zbliżyły się do tych, znanych z Grupy B.

Rangę wyścigów na lodzie podniosły starty kierowców znanych z Formuły 1 i rajdów, jednak pod koniec lat 80-tych wyścigi na lodzie już nie przyciągały widzów. W 1983 roku za sprawą Maxa Mammersa – mistrza we francuskim rallycrossie, idea wyścigów na lodzie odżyła. Wraz z grupą swoich przyjaciół zorganizował pierwsze nieformalne zawody, które już kilka lat później rozrosły się do najbardziej znanej serii wyścigów na lodzie. 27 stycznia 1990 roku zorganizowano pierwszy wyścig serii Andros Trophy. Nazwa pochodziła od marki przetworów owocowych – jednego ze sponsorów.

W pierwszym sezonie zawody wygrał Eric Arpin na Peugeocie 205 Turbo 16. Rozegrano tylko 4 rundy. Rok później rozegrano już 5 wyścigów a mistrzem został Maurice Chomat jadący Citroenem AX, ale nie „zwykłym” a prawdziwym potworem w karoserii miejskiego toczydła. Pod lekką karoserią skrywały się mechanizmy wyczynowego pojazdu. Wyścigi na lodzie nie były już rozgrywane na lodowiskach a na specjalnie zbudowanych torach.  Zamiast słomianych kloców rolę barier pełniły hałdy śniegu. Nie zmieniło się jedno – auta nadal poruszały się w ciągłym uślizgu.

Andros Trophy

motulcom

Źródło: motul.com

Po wygranej Daniego Sobecka w latach 1992-1993 na Mercedesie 190 przyszła kolej na Megę prowadzoną przez Francis Chauche. Po wygranej Francois Chatriot na Oplu Astrze przyszła kolej na pasmo zwycięstw Yvana Mullera. Pierwszą wygraną Muller odniósł w 1996 roku prowadząc BMW 318 is. Sukces na tym samym samochodzie powtórzył rok później. Przez dwa kolejne sezony prowadzony przez niego Opel Tigra nie dał szans rywalom. Małe „damskie” coupe wygrywało z mocniejszymi rajdówkami. W latach 2000-2002 wygrywała większa Astra.

Po wygranej Marcela Tarresa na Citroenie Xsara w 2003 roku Muller  znowu wrócił na pierwsze miejsce i w latach 2004-2006 jego Kia Rio (czyli auto „działkowca – emeryta”) nie dała się nikomu wyprzedzić. Kolejne dwa sezony należały do Alaina Prosta i jego Toyoty Auris. Mistrz Formuły 1 z łatwością zaaklimatyzował się w tej serii. W 2010 i 2011 roku Jean – Philippe Dayraut nie miał sobie równych, podobnie jak prowadzona przez niego Skoda Fabia. Sukces powtórzył w 2013 roku na Mini Countryman. W tym okresie pojawił się jeden groźny konkurent.

Warto zwrócić uwagę na auto, którym Prost wygrał mistrzostwa w 2012 roku. Była to Dacia Lodgy. Jednak nie z silnikiem 1.2 Tce czy nawet 1.5 dci, ale nieco mocniejsza – wyposażona w napęd od Nissana. Zamiast miejsca dla całej rodziny było miejsce dla dużego silnika V6 i sprężarek. Tego samego, który napędzał największe modele Renault i luksusowe Infiniti. Tak oto Dacia przy pomocy kierowcy Formuły 1 pokazała, że może wygrać zarówno z Oplem, Peugeotem czy Skodą. Szkoda, że mocnej, 355 – konnej Dacii nie ma w ofercie dla „zwykłego” klienta.

Dacia Lodgy Ice

auto123com

Źródło: auto123.com

Obecnie samochody startujące w Andros tylko karoserią przypominają oryginały. Są to modele budowane specjalnie na te zawody. Mogą być nawet wyposażone w tylne skrętne koła i lekką, modułową karoserię. Napęd na obie osie oraz masywna klatka to był i jest obowiązujący standard, podobnie jak wielkość pojazdów – większość to kompakty lub auta miejskie, ale nie tylko. Od 2005 roku pojawiły się dodatkowe klasy pojazdów, w tym zawody wyłącznie dla kobiet, Sprint Cars – wyścigi buggy z silnikami o poj. 600 cm3 oraz zawody aut elektrycznych.

Pomimo startów kierowców F1 takich jak wspomniany Alain Prost, Olivier Panis, Romain Grosjean czy Jacques Villenueve nadal najwięcej zwycięstw odnotował Ivan Muller, choć niemal tyle samo mają Prost i Dayraut. Zawodów dla pań oraz Sprint Cars, które padały łupem m.in. odpowiednio Anne – Sophie Lemmonie i Frederica Bourlange nie organizuje się od 2011 roku. Nie zrezygnowano z widowiskowych wyścigów aut elektrycznych, które w 2013 roku wygrał Christophe Ferrier. To są prawdziwe tańce na lodzie. Te z telewizji to nuda.