Ta nazwa … jakaś – taka znajoma

przez | 26 grudnia, 2021

Walka na technologię wśród producentów pojazdów ciężarowych trwa od wielu lat. W ciągu ostatniego  dziesięciolecia kilka firm próbowało zbudować ekologiczną ciężarówkę. W ostatnich latach rywalizacja toczy się wokół dwóch firm: Tesla wprowadziła na rynek swój elektryczny ciągnik siodłowy  a jej tropem podąża Nikola. Jak łatwo zgadnąć – obie firmy nazwy zawdzięczają jednej osobie. Nikola Tesla byłby dumny z faktu, że jego nazwisko jest marką takich pojazdów, choć w przypadku firmy Nikola …Tutaj należy się zastanowił i wyjaśnić pewne sprzeczne informacje.

Trudno jednoznacznie porównać obie konstrukcje. Ciężarówka Tesli rozpędza się do „setki” w 5 sekund i może przejechać na jednym ładowaniu 800 km. Klienci wpłacili zaliczki za pojazd, choć ten był jeszcze prototypem. Tesla ma dopracowany napęd. Oficjalne dane mówią o zużyciu prądu na poziomie 125 KWh na 100 km. Z kolei największy zespół baterii mógłby zmagazynować … 1000 KWh. Konstrukcja wydaje się futurystyczna, ale jest przemyślana i sprawna. Tesla udowodniła, że ich Semi (tak się nazywa to „cudo”) jest projektem prawdziwym a nie tylko „tworem marketingu”.

Czy tak jest w przypadku Nikoli? Przedsiębiorstwo założone w 2014 roku za cel postanowiło wprowadzić na rynek ciężarówkę o napędzie wodorowym. Ta miała rozpędzać się do 105 km/h i zużywać 4,6 kg wodoru na każde 100 km. Co z tego powstało? Trzy prototypy, których jeszcze nie można kupić. Nikola, zamiast rozpocząć produkcję, próbuje zaistnieć. Pozwała Teslę o naruszenie patentu na boczne drzwi. Pozew odrzucono, gdyż … Nikola nie miała patentu na to rozwiązanie. W ten sposób rozpoczęły się kilkuletnie przepychanki pomiędzy dwiema firmami. Dlaczego tak konkurują ze sobą? Rynek jest duży, ale lider jest jeden.

Ciężarówka przyszłości

Źródło: Nikola

Nikola powinna przejechać na zbiornikach wodoru 1000 km. Napełnić je można w 20 minut. Elektrycznej Tesli nikt nie naładuje w tym czasie. Tymczasem Nikola chce gwarantować swoim użytkownikom atrakcyjny leasing z serwisem i siecią stacji wodorowych (te spotkamy głównie w Kalifornii). To oczywiście plany. Tesla ma sieć serwisową. Nikola jej jeszcze nie ma, ale to nie przeszkodziło w organizowaniu konferencji, na których pojazd był pokazywany jako produkt własnej myśli technicznej. To nie była prawda, np. inwerter (niezbędny element każdego silnika elektrycznego) wyprodukowała firma Cascadia.

Tesla ma swoją fabrykę, Nikola ma „zaledwie” siedzibę. Tesla ma zyski i akcjonariuszy. Nikola ma tylko akcjonariuszy. Ci po rezygnacji prezesa zaczęli szukać chętnych na akcje. Te po tej decyzji straciły 1/3 wartości. Nikola ma partnera technologicznego – General Motors, które w zamian za technologię podarowało nowej firmie części swojego pickupa i tak oto powstał projekt najmniejszego pojazdu firmy Nikola. Oczywiście, nie można go jeszcze kupić. Wszystko to sprowadza się do pytania czy przypadkiem to nie jest „skok na kasę” – jak mówi dzisiejsza młodzież. 

Prototypowy pickup

Źródło: Nikola

Który z tych projektów ma większą szansę na seryjną produkcję? Nietrudno zgadnąć, że Tesla. Konkurencyjne projekty po wykorzystaniu subwencji nie przynoszą zysków. Często tylko do tego służą. Jeżeli jednak Nikola będzie produkować seryjnie wodorowe ciężarówki, wówczas Tesla może zyskać poważną konkurencję. Podobna rywalizacja od lat trwa na rynku autobusów, ale to zupełnie inna historia. Tymczasem przyszłość ciężarówek może być ciekawa i nikt nie będzie głosić haseł „tiry na tory”. Ekologiczna ciężarówka przyszłości ma szansę powstać, jednak potrzeba wiele lat na udany projekt.

W ciągu kilku ostatnich miesięcy nad przyszłym konkurentem Tesli pojawiły się „czarne chmury” – firma przynosi straty, akcjonariusze również stracili na akcjach. Tymczasem założyciel marki – Trevor Milton na ich sprzedaży zarobił miliard dolarów. Został aresztowany, ale po wpłaceniu kaucji w wysokości … 100 mln dolarów wypuszczono go z aresztu. W tym czasie pokazano prototypy pickupa oraz terenowego buggy – oba mają być napędzane silnikami elektrycznymi. Zatrudniająca około 500 osób nie wyprodukowała jeszcze nawet krótkiej serii. Co dalej?