Koniec wakacji to czas, w którym warto otworzyć „Historyczną skrzynkę”. Od ostatniej publikacji najciekawszych pytań minęły już dwa miesiące a zatem nie pozostaje nic innego jak opublikować odpowiedzi na wybrane z nich. Zaczynamy od pojazdów typu „SAM”.
Czy tzw. „Składak” i „SAM” to to samo i można je zarejestrować w ten sam sposób?
Nie, „SAM” to pojazd, który posiada elementy konstrukcyjne wykonane samodzielnie przez konstruktora a „składak” to po prostu pojazd, który w całości został zbudowany z wielu gotowych elementów. W przypadku „SAM-ów” istotne jest udokumentowane pochodzenie silnika. Według obecnej interpretacji prawa „składak” nie może być zarejestrowany, „SAM-y” mogą na specjalnych warunkach.
„SAM” podlega indywidualnej procedurze rejestracyjnej. Ta może być … różna. Zwykle obejmuje procedurę indywidualnego dopuszczenia do ruchu, która dzieli się na kilka badań technicznych oraz przedłożenie dokumentacji zakupu silnika. Dokumentem, który uprawnia do rejestracji pojazdu jest „Świadectwo Zgodności”. Koszt całej procedury jest uzależniony od ilości badań technicznych.
Czy BMW E36 w „Kompocie” to dobry pierwszy youngtimer?
Tak, ale niestety trudno o zadbany egzemplarz. Nigdy nie miał uznania „posiadaczy” czy ułatwia znalezienie w lepszym stanie niż coupe z tego samego rocznika. Warto szukać wersji z 4-cylindrowym silnikiem o mocy 140 KM lub 170-konne 323 Ti. 316 będzie za słabe. Części zamiennych ubywa na rynku, ale są tanie. Część z nich pasuje od starszego E30. A … diesla odradzamy.
Dlaczego producenci alkoholi i papierosów nie są już sponsorami wyścigów samochodowych?
W 2007 roku postanowiono, że w sporcie motorowym nie będzie można reklamować używek. Początkowo Marlboro próbowało obejść zakaz i zamiast znanego logo na karoserii Ferrari umieszczano efektowne paski zasłaniające nazwę, ale i tak kojarzyły się tylko z jednym. Ostatecznie zniknęły z karoserii, ale to nie przekreśliło współpracy. Dlaczego? Reklama działa również w drugą stronę.
Tam, gdzie dozwolone są reklamy używek producenci papierosów chętnie korzystają z logo znanych marek samochodów. Ferrari to tylko jeden z przykładów, w przeszłości również Renault miało „znanego” sponsora a wcześniej Lotus również dumnie nosił stosowne oznaczenia. Sam Philip Morris corocznie przeznacza kilkaset milionów dolarów na sponsoring zespołów sportowych.
Rothmans Renault
Źródło: Youtube
Dlaczego do „Strefy Czystej głupoty” może wjechać czołg emitujący 300 gramów CO2 a Seicento emitujące 140 gramów już nie?
„Konia z rzędem” temu kto odgadnie co siedzi w umysłach urzędników. W rzeczywistości normy EURO to nie tylko CO2. To również emisja innych gazów i cząstek stałych. Absurdem tej sytuacji jest to, że większość silników zasilanych gaźnikiem nie spełnia normy EURO i taki Maluch czy Tico nie wjadą do „strefy” pomimo tego, że samego CO2 emitują o połowę mniej niż „czołgi”.
Dla przykładu – amerykański pickup z dieslem od Cumminsa ma szansę wjechać do „strefy” a zawdzięcza to filtrom i katalizatorom. Tak „zaawansowanej” techniki oczyszczania próżno szukać w najtańszych samochodach, których wiek przekracza 20 lat. To nie jest sprawiedliwe o czym mówił Adam Kornacki z TVN Turbo, Złomnik i wielu znanych motoryzacyjnych twórców internetowych.
Czy warto kupić Renault 19 Cabrio jako youngtimer?
Zdecydowanie tak. To bardzo udana konstrukcja. Najlepsza z 16-zaworowym silnikiem 1.8 o mocy 135-140 KM, ale często można znaleźć wersję 90-konną. Taka moc również wystarczy do sprawnego rozpędzania „19-tki”. Renault solidnie zabezpieczono przed korozją, silniki czasem mają problem z opadającymi tulejami a „elektryka” potrafi grymasić i działa na „zasadzie totolotka”.
„19-tka” jest przestronna, ma pojemny bagażnik i ponadczasowy wygląd. Starzeje się wolno. Problemem jest wyposażenie, które nijak ma się do współczesności, ale poduszka powietrzna dla kierowcy i klimatyzacja to standard w tzw. „drugiej fazie”. Brak pałąka to nie jest problem. Auto ma wzmocnioną ramę szyby. „19-tka” to nie jest wyścigówka. Raczej dla spokojnych kierowców.
Dlaczego pierwsze spojlery używane w sporcie motorowym miały kształt „ławki”?
Jeszcze w latach 70-tych powszechnie stosowano ten wzór i nie było to spowodowane „zacofaniem technicznym”. Dla wytworzenia docisku na długich prostych wystarczył właśnie taki kształt. Niepotrzebne były zagięcia w żadnym kierunku. Problemem było umieszczenie „ławki” – była zbyt wysoko i przez to bardziej przeszkadzała niż pomagała.
Przykładem tego były liczne wypadki w wyścigach torowych, gdzie bolidy F1 lub „szuflady” traciły stabilność i wzbijały się w powietrze. Wielu kierowców zginęło podczas testów tych wynalazków, m.in. Bruce McLaren. Dopiero w połowie lat 80-tych zrezygnowano z „ławek” na rzecz bardziej zaawansowanej aerodynamiki.
Czy Opel Campo to „bliźniak” Rodeo i Frontery?
Tak, to ta sama konstrukcja. Sprzedawany był głownie w Krajach Beneluksu, Niemczech i Portugalii. Pod maską umieszczano stare silniki Opla i Isuzu. Produkowane było do 2001 roku a ostatnie egzemplarze były wyposażone w dwulitrowego diesla o mocy 100 KM. Oferowano go z pojedynczą kabiną, wydłużoną oraz podwójną. W zasadzie do końca tylnych drzwi nie różnił się od osobowych odmian.
Do pickupa Opel oferował kilka rodzajów zabudowy. Od prostego hardtopa, przez zabudowę mieszkalną i specjalistyczne na potrzeby klientów (m.in. pogotowie energetyczne). W Polsce auto nie było oficjalnie dostępne, ale nie trzeba się bać zakupu. Części mechaniczne można bez problemu kupić i będą pasować te oznaczone do Rodeo czy Frontery. Będą to części regenerowane i zamienniki.
Dlaczego „drive-by-wire” nie przyjął się w motoryzacji?
Stosowanie kabla zamiast rury to ukłon w stronę graczy komputerowych. Niestety ma te same problemy co systemy kierowania w grach i ruchowi kierownicy towarzyszy opóźnienie. Nie jest ono długie i zmiana kierunku jazdy może być precyzyjna. Kierowców trudno przekonać do zmiany i po prostu czują się pewniej wiedząc, że koła i kierownicę łączy „kawał żelastwa” a nie wiązka kabli. Przykładem tego jest rezygnacja Infiniti z tego pomysłu.
Czy facet jeżdżący żółtym Twingo na felgach URS jest wariatem czy jest po prostu „waginosceptyczny”?
NIE! – odpowiedział facet jeżdżący czerwonym Daihatsu na 16-calowych „walcach”. To jedynie świadczy o tym, że właściciel ma ogromny dystans do siebie. Twingo (szczególnie pierwszej generacji) to pojazd praktyczny, przestronny i prosty w obsłudze. Mały samochód wcale nie oznacza „damski”. Kobiety wolą „miejskie czołgi” a Twingo to „radość” odmieniana przez wszystkie przypadki.
„Misiowe” felgi
Źródło: Archiwum Allegro
Dlaczego tak często wspominacie o AMC?
Dlatego, że było czwartym producentem w USA. Problemem AMC było to, że nie było doceniane przez klientów. Przyczyną tego była zwykle „jakość” samochodów. AMC wyróżniało się ciekawą stylistyką oraz montowaniem 8-cylindrowych silników w kompaktach. Miało wiele wad, ale na początku lat 70-tych Ford i Chevrolet nie byli konkurencyjni w klasie najtańszych samochodów.
AMC w tym czasie oferowało wiele modeli opartych o te same podwozia i elementy nadwozia. W tym czasie Ford i Chevrolet nie miały pomysłu na konkurencję dla europejskich i japońskich producentów. AMC miało – Gremlin, Pacer, Hornet miały atrakcyjny wygląd, kilka silników do wyboru i dziesiątki wersji specjalnych. W tym czasie Ford oferował „bombę na kołach”.
Czy do silnika K3-VE można założyć Turbo?
Z punktu widzenia finansów nie jest to opłacalne, ale istnieje taka możliwość. Taniej jest oczywiście kupić silnik z YRV i zamontować go w Sirionie lub w Materii. 129 KM w Sirionie … i każde 200-konne GTI jest w naszym zasięgu. Co ciekawe, oba silniki mają taką samą głowicę. Wersja ze 102-konnym silnikiem (VE2) ma inną, na co trzeba uważać.
My polecamy zmianę kompletnego silnika. Nie będą to koszty większe od zmiany konstrukcji dotychczasowego silnika a właściciel zyska pewność, że „inwencja japońskich inżynierów” go nie zawiedzie. Silników warto poszukać na brytyjskich lub holenderskich serwisach aukcyjnych. Polecamy to rozwiązanie.
K3-VET
Źródło: Youtube
Dlaczego samochody dziecięce Alpha osiągają tak wysokie ceny?
Alpha to polska firma należąca do Zasada Group. W latach 90-tych produkowano w niej samochody dla dzieci. Na podstawie umowy z Porsche i Mercedesem produkowano modele wzorowane na Mercedesie SL oraz Porsche 911. Napędzały je silniki spalinowe o mocy ok. 3 KM. Miały ładowność do 100 kg i nawet dorosły mógł się w nie zmieścić. Dlaczego są tak drogie?
Wykonano je z dużą dokładnością. Samochody posiadają skrzynię biegów, gaz i hamulec, resorowane zawieszenie i klakson. Obecnie na aukcjach osiągają ceny ok. 30-50 tys. zł. To nie jest cena za pojazd, ale za wyjątkową markę i posiadanie jednego z dwóch tysięcy wyprodukowanych pojazdów. Większość z nich sprzedano do USA i Emiratów Arabskich co świadczy o ich elitarności.
Na kolejne pytania czekamy pod adresem: redakcja@historiazkolemwtle.cal24.pl

Z wykształcenia menedżer motoryzacji i informatyk, z zamiłowania historyk techniki i pasjonat starej motoryzacji. Maniak nowoczesnych technologii. Podobno zdolny autor tekstów (m.in. dla Continental Polska i Allegro). Czasem bloger i nauczyciel blogowania. Człowiek renesansu. Nauczyciel w zduńskowolskim „Elektroniku”.









