Tym razem o 90-latku na co dzień, Golfie w najbogatszej wersji, następcy Calibry, Audi i wiele innych nietypowych pytań. Zapraszamy do lektury i czekamy na następne pytania pod adresem hzkwt@wp.pl.
Czy Golf VR6 trzeciej generacji w cenie 6-8 tys. zł to oferta warta uwagi? Czy można na nim zarobić za kilka lat? Adam z Kłodzka
Jest ich niewiele. Z reguły były to wersję kupowane przez „pasjonatów modelu” i trzymane pod kocem. Te są drogie i nikt nie sprzeda ich za czterocyfrową kwotę. Za takie pieniądze w Polsce kupisz egzemplarz w „rokującym” stanie technicznym, tzn. będzie wymagał korekty lakieru, możliwe są drobne ogniska rdzy lub … remont tylnego zawieszenia, które w tej wersji potrafi się szybko zużyć. Taki Golf nie był mistrzem oszczędności, dlatego też większość oferowanych na rynku wtórnym ma założoną tanią instalację LPG.
Co polecamy? Za takie pieniądze nie warto ryzykować wybierając kombi z Syncro. Najbezpieczniejszym wyborem będzie hatchback, którzy rzadziej pełnił rolę użytkową. Najlepiej bez haka holowniczego. Jeżeli miał „podtlenek”, wtedy należy uważnie przyjrzeć się silnikowi i przebiegowi, który w tym przypadku może wynosić około 350-500 tys.km. Mimo wszystko polecamy, bo to tak naprawdę limuzyna odziana karoserią Golfa. Szybka limuzyna, gdyż do 100 km/h rozpędza się w czasie około 8 sekund – nawet ze skrzynią automatyczną.
Ile można zarobić? W sumie niewiele, bo ceny są na stabilnym poziomie. Koszty części również będą na poziomie porównywalnym z konkurencją. Ceny Golfów z największym silnikiem powoli rosną, ale to nie jest poziom kilku procent rocznie a najwyżej kilka promili. Trzeba poczekać na zmniejszenie populacji Golfów tej generacji.
Złotą plaża mi się marzy i chciałbym kupić sobie Samuraja i obniżyć go tak jak w pewnym filmie na tubie, który kiedyś był wrzucony na Historię. Czy można nim jeździć po tym co w Polsce nazywa się drogami? Tadeusz z Warszawy
NIE! Już standardowy Samurai serii 410 to kiepski pomysł na utwardzone drogi. Obniżony i utwardzony będzie podskakiwał na każdym wyboju. Kwadratowy rozstaw kół w tym przypadku nie będzie zaletą. Powodem tego jest archaiczna konstrukcja zawieszenia zaprojektowanego z myślą o trudnym terenie. Jedyne co można zaproponować to zupełnie inne zawieszenie, którego koszt z pewnością przekroczy wartość pojazdu. Zastąpienie sztywnych osi na resorach piórowych „czymś nowoczesnym” będzie kosztować kilka tysięcy złotych.
Nam też się podoba …
Co możemy polecić? Jeżeli budżet jest ograniczony jedynie wyobraźnią, wówczas można pokusić się o drogie japońskie zestawy tuningowe. Większość akcesoriów oferowanych na rynku służy podnoszeniu prześwitu Samuraja do celów jazdy w najtrudniejszym terenie. Prezentowany na filmie egzemplarz wyposażony jest w koła o dużej średnicy, kubełkowe fotele oraz sportową kierownicę. Jego właścicielem jest Alfredo Riviera z Puerto Rico.
Czy Astra Bertone ma potencjał taki jak Calibra i czy osiągnie podobne ceny? Mateusz z Łodzi
Tak, ale trzeba na to jeszcze poczekać. Na rynku jest dużo zaniedbanych egzemplarzy, które muszą po prostu z niego zniknąć. Największy potencjał wzrostowy ma oczywiście coupe z silnikiem 2.0 Turbo. Według wielu opinii ta jednostka jest awaryjna, ale jedynie ona zapewnia odpowiednie osiągi godne tego segmentu. Co proponujemy? Zakup modelu z końca produkcji – taki model będzie wyceniony nawet na kilkanaście tysięcy. Najlepiej bez podtlenku i ze skórzaną tapicerką. Może też być cabrio ze słabym 1.6 lub 1.8 – tutaj osiągi to sprawa drugorzędna.
Najbogatsza wersja coupe to pewna lokata. Osiągnie porównywalne ceny, ale dopiero za kilka lat. Przez ten czas trzeba zadbać o stan blacharki, który w Oplach z tego okresu jest fatalny i jest to fakt niezależny od wypadkowej przeszłości konkretnego egzemplarza. Na stabilizację i wzrost cen z pewnością wpłynie plakietka z napisem Bertone. Wniosek? Kupić i dbać a po kilku latach będą efekty. Wcześniej będzie to typowy pojazd do codziennej jazdy.
Czy to prawda, że w Polsce jest więcej RS-ów i M niż wyjechało z fabryki? Artur z Białej Podlaskiej
To jest patologia polskiego rynku samochodów używanych. Większość tych „tworów” to zwykłe wersje wyposażone w akcesoria zakupione na chińskich portalach aukcyjnych. W ten oto sposób tworzy się rynek podróbek i obniża ceny oryginałów. Największy odsetek tej patologii to „S-Line” połączony z silnikiem 1.6 lub 2.0 – takie Audi nie jest demonem szybkości i nie wzbudzi szacunku na żadnej dzielni. Jak odróżnić kopie od oryginału? To coraz trudniejsze, dlatego warto zwracać uwagę nie na zewnętrzne atrybuty a na wyposażenie i jego zgodność ze specyfikacją linii modelowej.
Gdybym chciał zrobić replikę Fiata 1100p Coupe to jaka płyta podłogowa mogłaby posłużyć do zamocowania na niej nadwozia? Jarek z Wrocławia
Większość roadsterów z silnikiem umieszczonym centralnie lub na tylnej osi ma jedynie dwa miejsca w kabinie. Toyota MR-2 czy MG TF są rozwiązaniem tanim, ale nie osiągnie się proporcji ani funkcjonalności oryginału. Co można polecić? Rozwiązań jest kilka – wydłużona platforma Fiata X1/9, która jest najbliższa oryginału, Lotus Evora (ideał na taki projekt) kosztuje kosmiczne pieniądze, ale przerobienie będzie najłatwiejsze lub Skoda 105/120/Rapid, ale te ostatnie będą wymagać innego umieszczenia silnika. Pomysł ambitny, ale realizacja – bardzo trudna.
Gdyby ktoś kiedyś próbował to zrobić to będziemy kibicować i wspierać w każdej możliwej postaci. Po prototypie zostały jedynie zdjęcia przez co trudno odtworzyć technikę pojazdu. Składał się on głównie z części Fiata, przez co łatwo i ich zdobycie, ale rozplanowanie wnętrza, umieszczenie silnika czy wnętrze bagażnika to wielka zagadka.
Szukam Audi 80/90 w dobrym stanie bo potrzebuje dobrego i sprawdzonego auta na co dzień. Nie chcę diesla. Która wersja gwarantuje bezproblemową eksploatację? Cezary z Płocka
Żadna, ale spokojnie. Na wstępie warto zaznaczyć, że to prawie 30-letni model, który na rynku wtórnym wyginął i zostały jedynie najbardziej zadbane egzemplarze (na Twoje szczęście). Jeżeli szukasz czegoś wyjątkowego to polecam minimum silnik 2.0 o mocy 115 lub 140 KM. Ten ostatni to rarytas w ofercie – wyjątkowa wersja jak na początek lat 90-tych. Najczęściej spotykany silnik w wersji Quattro Competition – do dziś jego moc i moment obrotowy uchodzą za wystarczające, czego nie można napisać o 90-konnym 1.8, które jest pancerne, ale w dzisiejszym ruchu zbyt wolne.
Audi 90 2.2 Turbo na BBS-ach
Warto pokusić się o wersję 2.6 V6 lub nowszą 2.8 V6. Łatwo znoszą podtlenek i duże przebiegi, choć prowadzenie nie będzie idealne że względu na ciężki silnik i przedni napęd. Jeżeli Twój budżet na to pozwala – polecam „90-tkę” z silnikiem 2.2 Turbo. To „Biały Kruk” wśród Audi a jego ceny rosną w absurdalnym tempie. Egzemplarz zaniedbany można stosunkowo tanio doprowadzić do dobrego stanu. W tym przypadku najlepiej przeglądać oferty ze Szwajcarii.
Czy zakup Peugeota lub Citroena z elektrycznym napędem z lat 90-tych to dobra inwestycja? Ostatnio był taki do sprzedania, ale bez baterii za kwotę 6 tys. zł. Mirek z Augustowa
Nie i tak. Tak dla majsterkowicza, który jest w stanie zlutować ogniwa. Nie dla amatora ekologii. Taki „Francuz” w momencie wyjechania z fabryki miał około 20KW mocy i zasięg około 100 km. Dziś to raczej ciekawostka niż pojazd do codziennego użytku. Nowa bateria o dużej pojemności to koszt zakupu pojazdu. Silnik również może wymagać przewijania. Nie będzie to pojazd praktyczny ani specjalnie szybki – na krótkie dystanse w miejskiej aglomeracji i tylko tam. Na pewno sprawdzi się jako jeżdżąc reklama warsztatu. Taki pojazd nie będzie lokatą na przyszłość, dlatego nie polecam.
Czy użytkowanie na co dzień pojazdu z lat 30-tych jest uciążliwe? Wojtek z Poznania
W tamtym czasie regułą były częste przeglądy i smarowanie mechanizmów. W praktyce oznaczało to, że co kilka tysięcy kilometrów należało zajrzeć do łożysk, raz na kilkaset kilometrów należało sprawdzać olej czy kontrolować zapiekające się hamulce bębnowe. Taki pojazd nie ma wspomagania kierownicy i hamulców, dlatego wszelkie manewry należy wcześniej planować a prędkości osiągane takim wehikułem to najwyżej 60-70 km/h. Szybciej nie polecamy, szczególnie, że nie ma żadnego wyposażenia związanego z bezpieczeństwem jazdy.
Warto zwrócić uwagę na to, że taki pojazd z reguły zużywa dużo paliwa, gaźnik będzie wymagał częstej regulacji a zasilanie LPG w takim silniku znacznie skróci jego żywotność. Ile przejedzie taki silnik do generalnego remontu? Nie więcej niż 80-90 tys. km, choć zdarzają się wyjątki i ich żywotność jest dwukrotnie większa. Najlepiej taki pojazd używać okazjonalnie, gdyż częstotliwość napraw zmusi nas do częstego odwiedzania warsztatu a nie każdy mechanik poradzi sobie z wiekową techniką.
Czy Daihatsu Copen ma jakikolwiek bagażnik i od czego ma silnik? Wojtek ze Zduńskiej Woli
Bagażnik to raczej miejsce na dwie teczki z aktami – jest wąski i niski i mieści się pod złożonym dachem. Silnik pochodzi z Toyoty Yaris i jest to popularna konstrukcja. Nie jest to roadster do jazdy bokiem, gdyż ma przedni napęd. To „coś” dla osób niskich i niezbyt hmm… „puszystych”, gdyż jest ciasny i ma niską szybę.
„Tu nie ma żadnego bagażnika”
Na wiadomości z tego portalu powołuje się wiele serwisów motoryzacyjnych, kopiuj Wasze teksty i naśladują tematy. Czy to oznacza, że jesteście profesjonalistami a ukrywający się przez światem Autor jest specjalistą? Jarek z Warszawy
Po ostatnim bliźniaczym tekście w „Auto Świecie” dotyczącym klasycznych „dostawczaków” oraz tanich youngtimerach z „Moto Dziennika” jesteśmy w stanie uwierzyć w „moc inspiracji”. Poważnie, cieszymy się z tego, że jesteśmy inspiracją dla innych i nie zamierzamy wyciągać z tego powodu żadnych konsekwencji. Mówi się, że naśladownictwo jest najwyższą formą uznania dlatego dziękujemy za to, że ktoś kontynuuje tematy, które podjęliśmy. Teraz czekamy na to, że „Auto Świat” uzna tył Golfa za ósmy cud świata. To pewnie już niedługo.
Co sądzicie o Procon-Ten? Paweł z Zamościa
30 lat temu Audi wpadło na pomysł żeby zamiast poduszek montować wciąganą w kokpit kolumnę kierownicy. Pomysł był skuteczny, gdyż w większości przypadków zapobiegał obrażeniom głowy. Konstrukcja tego wynalazku była prosta, ale wymiana elementu po wypadku była bardziej skomplikowana od wymiany poduszki. Dziś napis na Audi z tym wynalazkiem wcale nie oznacza, że ten działa, gdyż po wypadku kolumna kierownicy często zostawała zastępowana klasycznym rozwiązaniem i kierownicą z poduszką powietrzną.
Z pewnością był to wynalazek potrzebny, ale poduszka ma więcej zalet – zapobiega większej liczbie urazów i dziś jest wyraźnie tańsza. Niedługo opis tego wynalazku pojawi się na „Historii …”, gdyż każda alternatywa wobec głównego nurtu zasługuje na szczegółowy opis.
Kolejne najciekawsze odpowiedzi na pytania Czytelników pojawią się po wakacjach.

Z wykształcenia menedżer motoryzacji i informatyk, z zamiłowania historyk techniki i pasjonat starej motoryzacji. Maniak nowoczesnych technologii. Podobno zdolny autor tekstów (m.in. dla Continental Polska i Allegro). Czasem bloger i nauczyciel blogowania. Człowiek renesansu. Nauczyciel w zduńskowolskim „Elektroniku”.









